Olympiakos w kryzysie: Jak wojna Marinakisa z Mitsotakisem podważa hegemonię greckiego giganta
"Olympiakos utracił hegemonię w Grecji. Właściciel toczy wojenkę z premierem. Sezon 2026/27 ledwo się rozpoczął, a w obozie Olympiakosu Pireus – rywali Jagiellonii Białystok w 1. kolejce Ligi Europy – już dzieje się bardzo dużo. Porażka w eliminacjach Ligi Mistrzów i przeciętna postawa w lidze spowodowały, że z posadą pożegnał się trener Jose Luis Mendilibar, a jego następca Imanol Alguacil rozpoczął kadencję od porażki na własnym stadionie z OFI Kreta. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej, jeśli mówimy o problemach Olympiakosu. Właściciel klubu Evangelos Marinakis znajduje się bowiem od paru ładnych lat na wojennej ścieżce z premierem Grecji Kyriakosem Mitsotakisem. I jest przekonany, że jego klub jest z tej przyczyny traktowany niesprawiedliwie. Ile w tym prawdy, trudno oczywiście stwierdzić. Jednak Marinakis korzysta z każdej okazji, by podkręcać narrację o oblężonej twierdzy. Olympiakos osiągnął sukces w Europie. Ale utracił hegemonię w Grecji Od kiedy w drugiej połowie lat 90. Olympiakos powrócił na szczyt greckiej ekstraklasy, długo cieszył się statusem niekwestionowanego hegemona krajowego podwórka. Dość powiedzieć, że w latach 1997-2017 drużyna z Pireusu tylko dwukrotnie nie ukończyła ligowych zmagań na najwyższym stopniu podium. Jednak kolejne sezony nie były już w wykonaniu „Thrylos” aż do tego stopnia udane. W 2018 roku Olympiakos finiszował bowiem na trzecim miejscu w stawce. Rok później musiał się zaś zadowolić wicemistrzostwem kraju. W sezonie 2019/20 drużyna z Pireusu powróciła na szczyt pod wodzą Pedro Martinsa, no i utrzymała się na nim również w kolejnych dwóch kampaniach, ale już w 2023 roku Olympiakos ponownie musiał obejść się smakiem. Sezon 2023/24 zakończył się kolejnym niepowodzeniem, ponieważ zespół uplasował się ostatecznie na trzecim miejscu w tabeli, z sześcioma oczkami straty do mistrzów z PAOK-u. Oczywiście trzeba tutaj nadmienić, że w 2024 roku zespół z Pireusu zatriumfował w Lidze Konferencji, co stanowiło bezprecedensowy sukces w dziejach greckiego futbolu. Nie może zatem dziwić, że trener, który powiódł drużynę do zwycięstwa w finałowej konfrontacji z Fiorentiną – Jose Luis Mendilibar – przerwał długi okres totalnego chaosu na ławce trenerskiej Olympiakosu. Pod wodzą Hiszpana klub powrócił też na ligowy tron w sezonie 2024/25, a także odzyskał Puchar Grecji. Można więc powiedzieć, że wszystko wróciło do normy. Przynajmniej na chwilę. Olympiakos w greckiej Superlidze: Olympiakos w latach 1997-2017: 19/21 tytułów mistrzowskich Olympiakos w latach 2018-2025: 4/8 tytułów mistrzowskich Skąd jednak wzięły się taki liczne niepowodzenia dawnych dominatorów greckiej ekstraklasy w rywalizacji o ligowe tytuły? Cóż, od razu rzuca się tutaj w oczy zarządzanie w stylu typowym dla Evangelosa Marinakisa, kontrowersyjnego przedsiębiorcy i polityka, będącego także właścicielem Nottingham Forest oraz Rio Ave. Czyli: niekończące się zmiany trenerów, kolejne rewolucje w pionie sportowym, transfery dokonywane pod wpływem impulsu. Klasyka gatunku. Sam Marinakis jest jednak przekonany, że padł ofiarą wielkiego spisku. Marinakis wietrzy spisek. Rząd przeciw Olympiakosowi? Właściciela Olympiakosu opisywaliśmy kiedy na łamach Weszło w taki sposób: „Jak przystało na przedsiębiorcę pochodzącego z Pireusu, Marinakis wielkie pieniądze zarobił jako armator. To mu jednak nie wystarczyło. Rozwinął skrzydła również w polityce, mediach i sporcie. W pewnym momencie jego pozycja na lokalnej arenie piłkarskiej stała się tak mocna, że zakrawało to o całkowitą patologię. Marinakis był jednocześnie prezesem Olympiakosu, wiceprezesem greckiej federacji piłkarskiej i szefem greckiej ekstraklasy. Liczne kontrowersje z jego udziałem bagatelizowały należące do niego gazety i stacje telewizyjne. Sytuacji przyglądała się rada miasta Pireus, w której on też zasiadał. Tym samym Grek stał się w zasadzie wszechwładny. Od czasu do czasu lądował przed sądem, ale nie wyglądał na szczególnie przejętego tym faktem. Przeciwnie, świetnie się bawił, spodobała mu się rola celebryty. W 2021 roku z całym impetem wkroczył do świata popkultury, pisząc tekst do przeboju greckiej gwiazdy pop Natassy Theodoridou”. To naturalnie mocno skrótowe podsumowanie dokonań Greka, ale dość dobrze oddające styl, w jakim funkcjonuje on od lat w świecie sportu i polityki. Za Marinakisem ciągną się bowiem afery naprawdę dużego kalibru, włącznie z oskarżeniami o przemyt i uczestnictwo w aferze korupcyjnej w greckim futbolu. Tylko że podejrzeń, a nawet konkretnych zarzutów nigdy nie udawało się w jego przypadku przekuć w wyroki skazujące. Nie doszło do tego nawet przed dekadą, gdy prokurator Arristidis Korreas był już o krok od rozwikłania korupcyjnego skandalu który przeszedł do historii pod nazwą „Koriopolis”. Jednak od jakiegoś czasu Marinakis nie jest już w stanie działać na krajowej scenie z dawnym rozmachem. Po części można to naturalnie tłumaczyć koniecznością dzielenia uwagi między Olympiakos a Nottingham Forest, ale jeszcze ważniejsze są problemy – jak nazywają go media – „greckiego oligarchy” z obecnym rządem. Nie jest bowiem wielkim sekretem, że Marinakis popadł w konflikt z premierem Kyriakosem Mitsotakisem. Choć obu panów łączą więzy rodzinno-towarzyskie, to zaczęli skakać sobie do gardeł, a agencja informacyjna Agence France-Presse nazwała wręcz ich konfrontację „starciem dwóch najpotężniejszych postaci w całej Grecji”. W 2022 roku wyszło na jaw, że Marinakis znajdował się w gronie osób nielegalnie podsłuchiwanych przy wykorzystaniu oprogramowania szpiegowskiego Predator. Wprawdzie samego armatora nie udało się nakłonić do kliknięcia w link infekujący smartfona, ale podobny błąd popełniło kilka osób z jego najbliższego otoczenia. Za ich pośrednictwem – według ustaleń dziennikarzy „Documento” – greckie służby miały oko na poczynania Marinakisa. To rozwścieczyło właściciela Olympiakosu, bo przecież wsparcie jego medialnego imperium walnie się wcześniej przyczyniło do wyborczych sukcesów Mitsotakisa. I tu wracamy do kwestii typowo piłkarskich, ponieważ szef ekipy z Pireusu sądzi, że jego zespół jest ostatnio traktowany nieuczciwie. Myśliwy stał się ofiarą. Do pierwszej eksplozji niezadowolenia w obozie Olympiakosu doszło w listopadzie 2022 roku, gdy „Thrylos” w prestiżowym starciu z Panathinaikosem zremisowali na wyjeździe 1:1, a gospodarze zdobyli wyrównującego gola w trzynastej minucie doliczonego czasu gry i to po kontrowersyjnym rzucie karnym. – Nasza cierpliwość dobiegła końca. Moja propozycja jest taka, aby Olympiakos wycofał się z rywalizacji w lidze i jednocześnie wystąpił na drogę prawną, gdzie udowodniony zostanie zakres korupcji w greckim futbolu. […] Greckim futbolem steruje dziś faszystowski reżim – grzmiał Ioannis Vrentzos, prawa ręka Marinakisa. Z kolei sam Marinakis podczas zaimprowizowanej konferencji prasowej nie pozostawił suchej nitki na arbitrze: – To była jedna z największych masakr w historii greckiego futbolu. I to od samego początku spotkania. Zafałszowany sędzia, zafałszowana federacja… Grecki futbol działa dziś na zasadzie przestępczości zorganizowanej. Mówię o tym od dawna i to jest smutne. Dlatego nasza reprezentacja wciąż ma problemy. Premier Mitsotakis ripostował: – Dotarły do mnie komentarze o „zorganizowanej przestępczości” i spisku wymierzonym w Olympiakos. Ja sam kibicuję Olympiakosowi i przypominam sobie, że niedawno wygraliśmy mistrzostwo Grecji trzy razy z rzędu, mając odpowiednio 26, 19 i 18 punktów przewagi nad wiceliderem. Gdzie wtedy wszyscy byli ci rzekomi spiskowcy i przestępcy? […] Niektórzy ludzie chyba pomylili role w tym przedstawieniu. Niektórym się wydaje, że jak posiadają klub sportowy i kontrolują media, to mogą zastraszać, dyktować warunki i podważać działania rządu. To im się nie uda. Marinakis walczy ze środowiskiem premiera. Dosłownie i w przenośni Kolejne lata przyniosły następne okresy eskalacji konfliktu na linii Marinakis-Mitsotakis. W 2024 roku dwóch ministrów podało się do dymisji tylko dlatego, że do mediów przedostała się informacja o ich spotkaniu z szefem Olympiakosu. Premier uznał, że „tworzy to nieodpowiedni klimat wokół rządu”. Natomiast wiosną minionego roku Marinakis i czterech jego współpracowników stanęło przed sądem z zarzutami o wspieranie kibolskich bojówek z Pireusu. – To zorganizowana i desperacka próba uciszenia mnie przez spanikowanego premiera – grzmiał wówczas Marinakis w oficjalnym oświadczeniu. – Próbuje się wziąć mnie jako zakładnika przy użyciu wymiaru sprawiedliwości. […] Oczywistym celem jestem ja i Olympiakos. Ale to, do czego oni naprawdę dążą, to uderzenie w wolne i niezależne media, a ostatecznie w samą demokrację. […] Nie jest to pierwszy raz, gdy padam ofiarą tego rodzaju działań. Szczytem wszystkiego był natomiast incydent sprzed kilku miesięcy, kiedy to doszło do regularnej bójki Marinakisa z Grigorisem Dimitriadisem, byłym szefem sztabu wyborczego premiera (i jego krewniakiem). Panowie starli się na trybunach, przy okazji finału Euroligi, w którym Olympiakos pokonał Real Madryt. Pierwszy cios, po krótkiej wymianie zdań, wyprowadził Marinakis. Olympiakos’un EuroLeague kupasını kazandığı final gecesine iki patronun kavgası damga vurdu. Nottingham Forest ve Olympiakos’un sahibi Evangelos Marinakis ve Yunanistan Başbakanı Miçotakis’in yeğeni ve iş insanı Dimitriadis tribünde yumruklaştı. pic.twitter.com/x9VCtoOVMj — SuperHaber (@superhaber) May 26, 2026 Właściciel „Thrylos” nie ma więc wątpliwości, że jego klub jest obecnie w Grecji zwalczany przez wraże siły powiązane sekretnie z partią rządzącą. I właśnie dlatego w sezonie 2025/26 znowu nie zdołał zatriumfować w Superlidze. Tym razem ekipa ze stadionu im. Georgiosa Karaiskakisa przegrała wyścig o tytuł z AEK-iem Ateny. A skoro już o stadionie mowa, to latem Olympiakos przedstawił projekt nowego obiektu. I znów oberwało się władzom kraju. – To wyjątkowe przedsięwzięcie, największe w historii greckiego futbolu. Nie przyznano na nie ani jednego centa ze środków państwowych. Grecki podatnik nie poniesie z tego tytułu żadnego obciążenia. Niestety, rząd i tak nas opóźnia, nie mam pojęcia dlaczego. Budowie innych stadionów nie towarzyszyły podobne opóźnienia, wtedy w trybie ekspresowym przyznawano dotacje prywatnym właścicielom. Powstały stadiony, za które częściowo płacili podatnicy, czyli naród grecki – punktował Marinakis. – Nasz nowy dom będzie miał ponad 53 tysiące miejsc i będzie architektonicznym i technologicznym cudem, z którego będzie dumna cała Grecja. – Przez te wszystkie lata mierzyliśmy się ze spiskami i doświadczyliśmy asymetrycznej wojny. Brudnej wojny wymierzonej we mnie i w drużynę. Powiedziałem to już i powtórzę: zrobię wszystko, by oni skupili się na mnie, a nie na Olympiakosie – podkreślił pompatycznie armator. Olympiakos zmienił trenera. Znów postawił na Hiszpana Brak mistrzostwa Grecji w minionej kampanii wydatnie osłabił pozycję Jose Luisa Mendilibara. Hiszpan przetrwał na stanowisku wyłącznie z uwagi na sukcesy z przeszłości, ale było oczywiste, że zaufanie zarządu odzyska jedynie poprzez naprawdę imponujące wejście w bieżący sezon. Tak się jednak nie stało. Wprawdzie Olympiakos wygrał dwa pierwsze ligowe spotkania, lecz w trzeciej kolejce zaliczył już rozczarowujący remis z Volos. To jednak i tak małe piwo w zestawieniu z wtopą klubu w eliminacjach Ligi Mistrzów. „Thrylos” polegli w dwumeczu z NEC Nijmegen i to w zasadzie przypieczętowało los doświadczonego szkoleniowca. Pożegnano go ładnie, podziękowano za wszystko, lecz sentymenty odsunięto na bok. Z informacji uzyskanych przez greckich dziennikarzy wynika, że Olympiakos już od dłuższego czasu sondował rynek w poszukiwaniu następcy Mendilibara, pod wodzą którego zespół stał się – jak oceniają eksperci – zbyt przewidywalny nawet dla oponentów z krajowego podwórka. Gdyby nie historyczny sukces w Lidze Konferencji, Hiszpan poleciałby ze stołka znacznie wcześniej. H ΠΑΕ ΟΛΥΜΠΙΑΚΟΣ ανακοινώνει τη λήξη της συνεργασίας της με τον Χοσέ Λουίς Μεντιλίμπαρ. Με τον Χοσέ στον πάγκο της ομάδας κατακτήσαμε το UEFA Conference League, κάναμε πραγματικότητα το όνειρο κάθε Ολυμπιακού και κάθε Έλληνα και ο ίδιος έγινε αναπόσπαστο κομμάτι της ενδοξότερης… pic.twitter.com/CuRSi0EkfQ — Olympiacos FC (@olympiacosfc) September 9, 2026 Ponoć sam Marinakis był niezadowolony z faktu, że Olympiakos – mimo posiadania najsilniejsze kadry w lidze, przynajmniej w ocenie właściciela – nie dominuje nad przeciwnikami, często uciekając się na boisku do najprostszych rozwiązań i gry długimi podaniami. Nowy trener ma nadać drużynie zupełnie inną tożsamość. Został nim Imanol Alguacil, znany przede wszystkim z wieloletniej pracy w Realu Sociedad. Na razie Hiszpan poprowadził Olympiakos w jednym spotkaniu, na dodatek przegranym. Dlatego starcie z Jagiellonią Białystok jest z jego perspektywy bardzo ważne. – Sezon już trwa i czasu jest mało – mówi Alguacil, cytowany przez Sport25.gr. – Ale tak właśnie wygląda futbol. Wszędzie i na całym świecie musimy się dostosowywać do warunków. Musimy wykonać jak najlepszą pracę w krótkim czasie, a przede wszystkim poczekać na pierwszą przerwę na mecze reprezentacji. Mamy wielu nowych piłkarzy w zespole, niestety wielu z nich trafiło do nas późno. Oni też potrzebują okresu adaptacji. Musimy się wszyscy jak najlepiej poznać i na razie dostosować taktykę do zespołu, jakim dysponujemy. Do kadry, jaką mamy. Wszyscy jesteśmy tu nowi, dlatego musimy zarządzać drużyną inteligentnie. – Mam pewne rzeczy w głowie, ale będziecie je dostrzegać stopniowo. Po paru treningach trudno o wielkie zmiany – podkreślił trener. – Najpierw muszę swoje pomysły wyjaśnić piłkarzom, po tym jak ocenię możliwości kadry, jaką dostałem do dyspozycji. To proces, który będzie wymagał czasu. […] Jestem gotowy się dostosowywać, rozmawiać i być elastycznym. Mendilibar to trener, którego dobrze znam i szanuję. Jego drużyna wiele rzeczy robiła na boisku dobrze. Muszę zresztą podkreślić, że jemu też nie było łatwo przy tak wielu zmianach kadrowych latem. Na pewno nie zrealizował wszystkiego, co sobie założył. Alguacil musi sobie jednak zdawać sprawę, że w Pireusie z cierpliwością jest bardzo krucho. – Mamy w tej chwili 48 tytułów mistrzowskich. Chcemy jak najszybciej wyhaftować piątą gwiazdkę, dołączając do grona zaledwie pięciu klubów na całym świecie, które tego dokonały – deklarował latem Marinakis. – A tym, którzy występują przeciw nam, przypominam słowa: „wszyscy jesteście karłami wobec Olympiakosu”. ZOBACZ RÓWNIEŻ Siemieniec: Chciałem skupić się już na piłce Niewypał Jagiellonii znalazł nowy klub. Liczą na jego gole i asysty Mariusz Misiura: Nie biczujmy Siemieńca fot. NewsPix.pl Artykuł Olympiakos utracił hegemonię w Grecji. Właściciel toczy wojenkę z premierem pochodzi z serwisu weszlo.com. Artykuł Olympiakos utracił hegemonię w Grecji. Właściciel toczy wojenkę z premierem pochodzi z serwisu weszlo.com.."
Analiza
Olympiakos Pireus, przez dekady symbol dominacji w greckim futbolu, przeżywa obecnie najgłębszy kryzys od lat 90. XX wieku. Klub, który w latach 1997–2017 tylko dwukrotnie nie stawał na najwyższym stopniu podium, stracił nie tylko sportową hegemonię, ale także wpływy polityczne i medialne. Przyczyną jest otwarty konflikt między właścicielem klubu, miliarderem Evangelosem Marinakisem, a premierem Grecji Kyriakosem Mitsotakisem. Zarzuty o dyskryminację, kierowane przez Marinakisa, dotyczą zarówno finansowego wsparcia dla konkurencyjnych klubów, jak i politycznego nacisku na federację piłkarską. W tle kryje się również rosnąca frustracja fanów, którzy od lat przyzwyczajeni byli do sukcesów w lidze, a teraz obserwują, jak ich ulubieńcy tracą tempo w rozgrywkach krajowych. Dodatkowym czynnikiem jest zmieniający się krajobraz piłkarski w Grecji, gdzie kluby jak PAOK Saloniki czy AEK Ateny coraz częściej zagrażają pozycji lidera. Warto zauważyć, że mimo sukcesów w Europie – takich jak triumf w Lidze Konferencji w 2024 roku – Olympiakos nie potrafi już utrzymać dominacji w lidze greckiej, co stawia pod znakiem zapytania jego przyszłość zarówno na boiskach, jak i w polityce sportowej kraju. Aktualne porażki, w tym eliminacja z Ligi Mistrzów i słaby start w nowym sezonie, tylko pogłębiają kryzys zaufania do zarządu klubu, który Marinakis zarzuca być marionetką rządu Mitsotakisa. Świeże dane wskazują, że konflikt eskaluje, a klub traci nie tylko na boisku, ale i w walce o wpływy w greckim futbolu.
🔥 Złapane przez Łowcę Okazji
Sportowa kurtka męska z efektem ombre i odblaskami - biało-limonkowa V1 - Rozmiar: M
Konflikt między Marinakisem a Mitsotakisem ma dalekosiężne konsekwencje dla greckiego futbolu i gospodarki sportowej. Po pierwsze, podważenie pozycji Olympiakosu osłabia grecką piłkę nożną na arenie międzynarodowej, gdzie klub był kluczowym graczem w europejskich pucharach. Po drugie, polityzacja sportu może prowadzić do dalszych podziałów w społeczeństwie, gdzie piłka nożna od dawna pełni rolę spoiwa narodowego. Po trzecie, kryzys finansowy klubu, wynikający z braku wsparcia i politycznych ingerencji, może zagrozić stabilności całego ekosystemu greckiego futbolu, w tym mniejszych klubów zależnych od dotacji i sponsoringów. W dłuższej perspektywie sytuacja ta może także wpłynąć na zainteresowanie inwestorów zagranicznych, którzy coraz częściej patrzą na sport jako na lukratywny biznes. Ostatecznie, jeśli konflikt nie zostanie rozwiązany, Grecja może stracić nie tylko sportową, ale i ekonomiczną przewagę w regionie, gdzie piłka nożna odgrywa kluczową rolę w kulturze i gospodarce.
Komentarz Redakcji
Marinakis gra w politykę jak w piłkę nożną – z zaangażowaniem, ale bez strategii. Jego wojna z Mitsotakisem to nie tylko konflikt dwóch mocarzy, ale dowód, że w Grecji sport dawno przestał być tylko sportem. Kiedy klub traci na boisku, a właściciel na arenie politycznej, to nie tylko piłka nożna przegrywa, ale cały kraj traci na wiarygodności. To klasyczny przypadek, kiedy ambicje prywatne i interesy publiczne splatają się w taki sposób, że nikt nie wygrywa – tylko tracą wszyscy.
ℹ️ Nota od wydawcy:
Powyższy nagłówek pochodzi z oficjalnych kanałów RSS.
Sekcje "Analiza" ,"Kontekst" oraz "komentarz" są generowane przez AI w celu przybliżenia tematu.
Polecane przez InfoHub
Prowadzisz działalność? Otwórz nowoczesne konto firmowe za 0 zł i zgarnij bonusy za przeniesienie rachunku.
Bądź na bieżąco! Wszystkie najlepsze promocje w jednym miejscu!!
🍪 Dbamy o Twoją prywatność
Używamy cookies m.in. do analizy ruchu i personalizacji. Kontynuując, zgadzasz się na nasz
Regulamin oraz
Politykę Prywatności.